Po wyborach prezydenckich widać chaotyczne ruchy w obu największych obozach partyjnych: politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej nie potrafią zdiagnozować przyczyn wyniku wyborów prezydenckich – zwycięstwa Andrzeja Dudy i porażki Bronisława Komorowskiego. Nie dostrzegają, że następuje zmiana oczekiwań społecznych i próbują prowadzić retorykę polityczną nieadekwatną do tych oczekiwań.

Prawo i Sprawiedliwość nie rozumie, dlaczego Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie

Prawo i Sprawiedliwość uwierzyło, że ich kandydat Andrzej Duda wygrał, bo udało się przekonać ponad 50% wyborców do wizji Polski zawartej w programie tej partii. W rzeczywistości dla sporej części wyborców kandydat tej partii stał się mniejszym złem.

Wyborcy, którzy w pierwszej turze wyborów głosowali na Pawła Kukiza, Janusza Korwin-Mikkego, Grzegorza Brauna, Mariana Kowalskiego, Jacka Wilka (razem zdobyli ponad 25% w pierwszej turze wyborów), to elektorat buntu, sprzeciwu wobec obecnego systemu. W drugiej turze poparli w większości Andrzeja Dudę nie dlatego, że go pokochali, tylko dlatego, że kontrkandydat bardziej uosabia system.

W gorących komentarzach po wyborach politycy Prawa i Sprawiedliwości zachłysnęli się wygraną popieranego przez nich kandydata. Zapowiedzieli powrót Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko prezesa rady ministrów wraz z całym zapleczem polityków, którzy byli większym złem 8 lat temu. To najkrótsza droga do utraty poparcia elektoratu buntu.

Andrzej Duda otrzymał ogromny kredyt zaufania – szczególnie od młodych ludzi, którzy oczekują konkretnych zmian systemowych, aby nie musieli emigorwać z kraju za lepszym życiem. Żeby spełnić te oczekiwania Prawo i Sprawiedliwość musi głeboko przemyśleć swój program polityczny, a Andrzej Duda powinien – co najmniej – wywiązać się ze zobowiązania wobec organizacji Koliber, Studentów dla Rzeczypospolitej i Młodych dla Polski, których postulaty oficjalnie zaakceptował przed drugą turą wyborów. Młodzi nie prezentują postawy roszczeniowej wobec państwa, nie chcą większej opieki socjalnej ani innych metod "sprawiedliwości społecznej", pod której przykrywką realizuje się socjalizm. Chcą wycofania się aparatu państwa z życia codziennego obywateli, uproszczenia prawa, deregulacji gospodarki, uproszczenia i obniżenia podatków – wszystko po to, by w poszukiwaniu perspektyw życiowych nie musieli ewakuować się za granicę.

Platforma Obywatelska nie rozumie, dlaczego Bronisław Komorowski przegrał wybory prezydenckie

Platforma Obywatelska tak bardzo przegrała w wyborach prezydenckich – politycznie i wizerunkowo – że obecnie prawie wyrzeka się Bronisława Komorowskiego. To pokazuje, że w wyniku porażki całkowicie spadło morale.

Po pierwszej turze wyborów wygranej przez Andrzeja Dudę Platforma Obywatelska i sztab Bronisława Komorowskiego postanowiły zabiegać o elektorat lewicowy, postkomunistyczny, socjaldemokratyczny. Sięgnieto po Aleksandra Kwaśniewskiego, Włodzimierza Cimoszewicza, Marka Belkę, a nawet z założenia apolitycznych przedstawicieli Wojska Polskiego – niektórych z komunistycznymi korzeniami. To dopełniło obraz Platformy Obywatelskiej, która w ciągu 10 lat zrobiła ideowy zwrot o 180 stopni.

Strategia Bronisława Komorowskiego straszenia Prawem i Sprawiedliwością przed drugą turą wyborów okazała się całkowicie nieskuteczna. Jeśli w społeczeństwie przeważa przekonanie, że Platforma Obywatelska jest większym złem, to wykazywanie, że PiS odbierane jako mniejsze zło jest złe sprowadza PO na jeszcze gorszą pozycję. Zmiana ogólnych nastrojów społecznych nie odbywa się w ciągu kilku tygodni kampanii wyborczej, lecz jest długoterminowym procesem. Jakkolwiek politycznie wyglądały rządy Prawa i Sprawiedliwości z przystawkami w latach 2005-07, to np. reformy gospodarcze były wtedy lepsze niż za rządów niby wolnorynkowej Platformy Obywatelskiej.

W mowie po ogłoszeniu wyników sondażowych drugiej tury wyborów Bronisław Komorowski dziękował "pospolitemu ruszeniu na rzecz polskiej wolności wyrażającemu sprzeciw wobec narastającej fali nienawiści i agresji". Nie zauważył, że dokładnie takie pospolite ruszenie, w dokładnie takim celu miało miejsce w tych wyborach przciwko niemu, po stronie Andrzeja Dudy. Za Andrzejem Dudą stali ludzie, którzy sami z siebie za nim agitowali, przekonywali w sieci, tworzyli klipy promocyjne, wywieszali plakaty i roznosili ulotki. Za Bronisławem Komorowskim stała nomenklatura polityczna, wątpliwej wiarygodności celebryci i największe, korzystające z obecnego układu sceny politycznej media. Goebbelsiada jaką odstawiły stacje TVP, TVN, Gazeta Wyborcza i ich podmioty powiązane nadaje się na osobne studium przypadku. Dość wspomnieć peany na rzecz urzędującego prezydenta w ostatnich godzinach przed ciszą wyborczą, przed drugą turą wyborów. Można to podsumować dwoma słowami: Korea Północna. Trzeba wspomnieć, że w grupie dużych mediów pozytywnie wyróżniały się media z grupy Polsatu oraz Telewizja Republika, które najbardziej obiektywnie relacjonowały prezydencką kampanię wyborczą.

To właśnie m.in. przeciw natrętnej jednostronnej propagandzie i manipulowaniu opinią publiczną nastąpiło wspomniane wcześniej pospolite ruszenie. Przeciw pani Jowicie – "przytulmy panią" – Kacik: specjalistce od "manipulacji decyzją i wizerunkiem przeciwnika", suflerce Bronisława Komorowskiego. Wreszcie przeciw zakłamanej polityce Platformy Obywatelskiej, której prawdziwy obraz wyłonił się z taśm prawdy ujawnionych przez tygodnik "Wprost", w ktorych można zaobserwować, jak bardzo różni się oficjalna retoryka polityków od stanu faktycznego państwa.

Politycy Platformy Obywatelskiej nie zauważyli zmiany nastrojów społecznych. Nie zauważyli, że stali się większym złem. W ciągu 10 lat z wolnorynykowej, konserwatywnej światopoglądowo partii stali się forpocztą zachodnioeuropejskiej socjaldemokracji, pod której szyldem ukrywa się obecnie komuna. W ciągu 8 lat rządów realizowali program dokładnie przeciwny do tego, na którym Platforma Obywatelska zbudowała swoje poparcie społeczne i doszła do dominującej pozycji politycznej w Polsce.

Wnioski na przyszłość

Czas pokaże, czy Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska zorientują się, gdzie leżą przyczyny odpowiednio zwycięstwa i porażki ich kandydatów w wyborach prezydenckich. Od tego, czy będą w stanie odpowiedzieć na postępującą zmianę postawy obywateli z roszczeniowej wobec państwa na wolnościową, czy będą w stanie odświeżyć drużyny reprezentacyjne, będzie zależało, czy do jesiennych wyborów parlamentarnych uda się Prawu i Sprawiedliwości utrzymać, a Platformie Obywatelskiej odbudować poparcie społeczne.

Autor: 

Mateusz Pawluk

reklama

Komentarze

"Die Welt" publikuje artykuł Gerharda Gnaucka na temat wyniku wyborów prezydenckich w Polsce:

Wkurzeni obywatele

"Bez mała już wszyscy się do tego przyzwyczaili, że Polska, nasz sąsiad w Europie, który w XX w. miał najmniej normalne dzieje i wiele wycierpiał, jednak potem, po pokojowej rewolucji szybko wszedł na drogę normalności i prosperity. Wciąż się mówiło »Polska ma się dobrze«, podczas gdy resztą UE targały kryzysy finansowe i zadłużenia czy wstrząsały islamistyczne zamachy. »Polska odrabia swoje lekcje« - mówiono. Żadnych kryzysów, żadnych zamachów, za to zawsze około 3 proc. wzrostu gospodarczego. Zjawisko z gatunku »wkurzonego obywatela« zdawało się być zastrzeżone dla - żyjącego wciąż w dobrobycie - zachodu i południa Europy. Tylko ci, którzy mają pełne zabezpieczenie socjalne mogą sobie pozwalać na demonstracje.

I tu nagle coś takiego! Głośno przemówiła dotychczas milcząca większość Polaków, dając upust swej frustracji" - pisze korespondent "Die Welt" i dokładnie wyjaśnia, jak doszło do przemiany.

"Polsce powodzi się dobrze, za dobrze, myślał może niejeden za zachodzie Europy. Sytuacja rozwija się tam bardzo dobrze, makroekonomicznie i nie tylko. Wskaźnik korupcji według Transparency International jest w Polsce lepszy niż w Hiszpanii i Włoszech, przestępczość, z którą przede wszystkim w Niemczech najczęściej kojarzono wschodniego sąsiada, jest na średnim poziomie, skandale wokół polskich polityków, w porównaniu europejskim, nie są wcale jakoś jaskrawe. A tu nagle protest - dlaczego?"

Decydujący poziom życia
Gerhard Gnauck rozpoczyna swe wyjaśnienia aktualnej sytuacji w Polsce od nagłówka, jaki przed kilkoma tygodniami pojawił się w polskiej prasie: "Dogoniliśmy Grecję" i pisze: "Pod względem osiągnięć gospodarczych na głowę ludności Polska osiągnęła poziom pierwszego »starego« państwa członkowskiego UE Grecji, którego gospodarka akurat pada. Nie trzeba zbyt wiele wyobraźni, by zrozumieć, że wymagania Polaków, notorycznych przegranych w dziejach świata, nie mogły zostać zaspokojone osiągnięciem poziomu »pacjenta Europy«. Czyż Leszek Balcerowicz, ojciec reform po 1989 r. nie domagał się ostatnio na serio, by Polska dogoniła Niemcy?

Najważniejszą kategorią we wszystkich porównaniach jest właśnie dobrobyt bogatych sąsiadów; pod tym względem Polacy nie różnią się niczym od mieszkańców byłej NRD. Andrzej Duda przekuł tę tęsknotę nawet na argument w swej walce wyborczej. Polska ma dostać euro, kiedy poziom życia zbliży się do tego, jaki jest w Niemczech czy Francji".

Autor artykułu wyjaśnia niemieckim czytelnikom, że w Polsce wciąż jeszcze miliony rodzin żyją w biedzie i 750 tys. dzieci jest niedożywionych, minimalna płaca wynosi w przeliczeniu 310 euro, a ceny towarów i usług są już dawno na niemieckim poziomie.

"Statystyki ukazują, że Polacy w Europie pracują najdłużej a zachodni inwestorzy chwalą sobie »nowe« państwa członkowskie UE, że są tam »głodni« pracownicy i przedsiębiorcy, tzn. głodni sukcesu".

Wygasanie narodu

"Ale wybory prezydenckie były okazją, by przypomnieć, że »głodny« ma jeszcze inne, pierwotne znaczenie, o którym w tej części Europy nie zapomniano. Transformacja na wschodzie była - i jest - o wiele boleśniejszym procesem, niż to, co można przypuszczać czytając eleganckie prospekty Izby Handlu Zagranicznego. Jeżeli więc rząd czy prezydent, w przypadku Polski z obozu PO, emanują zadowoleniem z siebie i lekką pychą, to można się było spodziewać, że ich upadek jest bliski".

Autor artykułu sięga jeszcze głębiej do przyczyn politycznej zmiany, pisząc o nowej książce, analizującej sytuację w Polsce pt. "Wygaszanie Polski 1989-2015", opisującej proces powolnego "wygasania" polskiego narodu.

"Autorzy kreślą dość mroczny obraz sytuacji. Rząd od czasu przełomu mniej lub więcej »pasywnie podporządkowywał się« decyzjom innych europejskich stolic (w tym Berlina), zaniedbując budowania »własnej, narodowej siły gospodarczej« i »militarnego i energetyczno-gospodarczego bezpieczeństwa, opartego na własnych zasobach«".

Innym czynnikiem osłabiającym kraj jest emigracja - czasowa czy trwała - dwóch milionów młodych ludzi, będąca stratą dla polskiej gospodarki.

Morderczy uścisk

"Ogólnie biorąc, międzynarodowa pozycja Polski dramatycznie osłabła, piszą jakby nie było najważniejsi doradcy przyszłego prezydenta. Chodzi im o »utratę suwerenności pod każdym względem: materialnym, politycznym i kulturowym«. Bezpieczna przystań, za jaką większość Polaków wciąż uznaje UE, jawi się tym autorom jako władza wyobcowująca Polskę.

Oczywiście, że diabeł nie będzie taki straszny, jak go (w czasie walki wyborczej) malowano. Fakt, że 43-letni prezydent w kwestiach merytorycznych jeszcze do niedawna był dość niedoświadczony, niesie w sobie szansę. Bowiem w dużym stopniu niezadowolenie elektoratu wynikało z morderczego uścisku, w jakim od 10 lat trwają dwie partie, nawzajem się blokując: PO i PiS. Teraz młody wiekiem Duda, nieoczekiwanie nawet dla samego Kaczyńskiego, wygrał wybory i obiecał, że będzie budował mosty ponad tymi partyjnymi okopami. To byłoby najlepsze, co może przydarzyć się Polsce - ale najpierw kurtyna opadła i wszystkie kwestie są otwarte".

opr. Małgorzata Matzke, Redakcja Polska Deutsche Welle

Oczywiście, jak coś jest żle to ... zarówno PiS jak i PO.

PiS i normalni ludzie to rozumieją. A czy wy rozumiecie ekonomię, gospodarkę, politykę i historię dobrze? A wiecie jak zmieniała się liczba demograficzna Polaków w Polsce od 1945 do 2015 roku?
Wiecie kto i ile lat rządził? Jacy prezydenci, jakie rządy, jakie partie?
Wiecie dlaczego socjalizm doprowadził do upadku cesarstwa rzymskiego?
Wiecie jak socjal-demokracii okradali swoje narody po wojnach za pomocą hiperinflacji? A teraz do tego wystarczą tylko zwyczajne podatki.

Dodaj komentarz

Zasady komentarzy: Wyłączną odpowiedzialność za treść danego komentarza ponosi jego autor. Treść nie może naruszać obowiązującego prawa, regulaminu serwisu oraz netykiety. Naruszenie można zgłosić za pomocą linku "zgłoś".
(If you're a human, don't change the following field)
Your first name.
(If you're a human, don't change the following field)
Your first name.