Profesor Stephen Hawking zapytany o możliwość powstania sztucznej inteligencji i zastąpienia ludzi przez inteligentne roboty stwierdził, że to, czy byłby to raj czy piekło na Ziemi zależałoby od sposobu dystrybucji wyprodukowanych dóbr w społeczeństwie.

Profesor Stephen Hawking odpowiedział parę dni temu użytkownikom serwisu „reddit” na pytania zadane mu w ramach serii „Zapytaj mnie o co chcesz” (ang. „Ask Me Anything”, w skrócie: AMA). Spośród wielu zadanych pytań wybrał i odpowiedział na 9 – większość dotyczy zagadnienia sztucznej inteligencji (dalej w tekście: SI).

Jedna z odpowiedzi Hawkinga została wykorzystana do antykapitalistycznej propagandy w mediach. Pytanie dotyczyło potencjalnego zagrożenia „technologicznym bezrobociem” w sytuacji, gdyby dalszy rozwój sztucznej inteligencji i tym samym automatyzacji procesów produkcyjnych doprowadził do możliwości całkowitego zastąpienia ludzi robotami przy wytwarzaniu dóbr i usług. Upraszczając: jak ludzie mieliby w takich warunkach zarobić na produkty i usługi konieczne do zaspokojenia swoich życiowych potrzeb?

Czy automatyzacja pracy zagraża ludzkości

Zacznijmy od tego, jak brzmiało pytanie internauty do profesora Stephena Hawkinga:

Czy rozważał Pan możliwość ogromnego „technologicznego bezrobocia”, gdybyśmy osiągnęli taki poziom automatyzacji produkcji, że odbywałaby się szybciej i/lub taniej niż taką pracę są w stanie wykonać ludzie? Niektórzy porównują taką hipotezę do haseł luddystów, którzy protestowali ponad 200 lat temu z powodu sytuacji, którą także postrzegali jako „technologiczne bezrobocie” [protestowali przeciw automatyzacji produkcji tkanin - red.]. W szczególności, czy przewiduje Pan świat, w którym ludzie pracują mniej z powodu zwiększenia automatyzacji pracy? Czy uważa Pan, że ludzie zawsze będę w stanie znaleźć pracę lub sami sobie taką pracę zorganizować?

Pytanie dotyczy więc tego, czy jest możliwe powstanie takiej cywilizacji, w której ludzie nie będą mogli/musieli pracować, a wszystkie ich potrzeby mogłyby być zaspokojone dzięki dobrom i usługom dostarczanym przez maszyny. Co na to profesor Stephen Hawking?

Stephen Hawking: To zależy

Stephen Hawking odpowiedział:

Gdyby maszyny produkowały wszystko, co potrzebujemy, to rezultat zależałby od tego, jak dobra byłyby dystrybuowane. Każdy mógłby pławić się w luksusie, gdyby dobra wyprodukowane przez maszyny były dzielone dla wszystkich. Większość ludzi mogłaby skończyć w skrajnej biedzie, gdyby właściciele maszyn skutecznie lobbowali przeciwko redystrybucji dóbr. Na razie trend wydaje się zmierzać ku drugiej opcji, w której technologia napędza wciąż rosnące nierówności.

Lewoskrętne media powołując się na profesora Hawkinga zasugerowały, że ludzie nie powinni bać się robotów i automatyzacji produkcji, tylko kapitalizmu, gdyż od łaski właścicieli środków produkcji zależałoby, czy wyprodukowanymi dobrami podzielą się, czy nie. Czy zasadnie?

Dlaczego inteligentne maszyny miałyby pracować dla ludzi

Na potrzeby polemiki, żeby nie dać się przygnieść ciężarowi autorytetu Stephena Hawkinga, przeanalizujmy jego odpowiedź tak, jak gdyby była napisana przez anonimową osobę. Także dlatego, że lepiej dla nauki, gdy nie ma w niej naukowych autorytetów i nie podchodzi się do żadnej hipotezy bezkrytycznie.

Czy jest możliwe osiągnięcie takiego stanu na świecie, w którym nikt nie pracuje? Rozważmy o jaki stopień abstrakcji chodzi.

Jeśli rozważamy sytuację, w której faktycznie udało się skonstruować w pełni autonomiczną, sztuczną inteligencję, to tak naprawdę wszelkie obecne analizy są bezpodstawne, ponieważ oznaczałoby to całkowitą zmianę sił i wpływów na Ziemi. Pierwsze co się nasuwa do głowy, to pytanie: dlaczego w ogóle inteligentne maszyny miałyby chcieć pracować dla ludzi i na ludzi? Stephen Hawking w innej wypowiedzi sam stwierdził, że jeśli uda się stworzyć SI, to jest możliwe, a nawet bardzo prawdopodobne, że szybko osiągnie ona poziom wyższy niż inteligencja ludzi. Ludzie istoty mniej inteligentne od siebie sobie podporządkowują. Wykorzystują mniej inteligentne zwierzęta do zaspokojenia naszych potrzeb żywieniowych, rozrywkowych (np. w cyrku lub zoo albo zabijając je podczas safari), czy wreszcie …do pracy!

Skoro my z naszą inteligencją szukamy sposobu na delegowanie pracy na mniej inteligentne zwierzęta i bezrozumne maszyny, to dlaczego maszyny równie lub w krótkiej perspektywie czasu bardziej od nas inteligentne miałyby do takiego wniosku nie dojść? Czy nie jest bardziej prawdopodobne, że to ludzie byliby wykorzystani do pracy na rzecz maszyn? Być może jest to jakiś rodzaj pocieszenia dla lewicowych „intelektualistów” i „ekonomistów” – w końcu zostałby osiągnięty pożądany przez nich stan pełnego zatrudnienia. To wszystko zakładając jednak optymistycznie, że inteligentne maszyny nie postanowiłyby pozbyć się ludzi całkowicie jako największego dla siebie zagrożenia – Hawking ostrzegał wcześniej w tym roku, że powstanie SI może oznaczać koniec ludzkości.

Opcja druga: maszyny niepełnosprawne intelektualnie

Rozważmy teraz mniej radykalną opcję, w której osiągnięto wysoki poziom automatyzacji procesów produkcyjnych przy użyciu maszyn, z którymi nie trzeba wchodzić w filozoficzne dyskusje i przekonywać ich do wykonania danej pracy.

Wróćmy do tezy Stephena Hawkinga o dystrybucji dóbr – z ekonomicznego punktu widzenia alternatywa zawarta w jego odpowiedzi jest w praktyce nierealna. Jeśli w systemie kapitalistycznym nie zachodziłaby jakaś forma dystrybucji wyprodukowanych dóbr, to kto i po co produkowałby to "wszystko"? Obojętnie, czy produkcją zarządzałby człowiek czy SI – po co miałby to robić? Dla zapychania magazynów w nieskończoność?

Niektóre media podciągnęły tezę Hawkinga pod ogólną krytykę kapitalizmu. Jednak bezsensowna produkcja ma miejsce raczej w niekapitalistycznych systemach gospodarczych – wystarczy sobie przypomnieć jak funkcjonowały przedsiębiorstwa państwowe w PRL lub sprawdzić, jak nieefektywnie działają obecnie spółki zarządzane przez ludzi z nadania politycznego.

Rozważmy kolejny aspekt, w którym obojętnie z jakiego powodu, do części ludzi nie byłyby dystrybuowane dobra i usługi wytwarzane przez roboty. Jak mieliby przeżyć ci ludzie, mający niezaspokojone przez maszyny potrzeby życiowe?

Dokładnie. Tak. Jak. Teraz.

Społeczny podział pracy, specjalizacja zawodowa, wymiana dóbr i usług – to są koncepcje, które nie wyparują nagle z ludzkich umysłów z powodu powstania SI. Nie trzeba wymyślać koła na nowo. Im bardziej wolnorynkowy system, czyli im większa swoboda produkcji oraz wymiany dóbr i usług, tym łatwiej, efektywniej i skuteczniej ludzie byliby w stanie zaspokoić swoje potrzeby. Dokładnie tak jak teraz.

Nierówności społeczne

Zarówno Stephen Hawking w swojej odpowiedzi, jak i po części powołujące się na niego proetatystyczne media zwróciły uwagę na aspekt nierówności społecznych. Czy to faktycznie problem?

Intelektualiści o odchyleniu lewicowym mają skłonność do oceny zamożności społeczeństwa na podstawie stosunku majętności najbiedniejszych do najbogatszych. Według nich najważniejsza nie jest faktyczna poprawa warunków życiowych, tylko to, czy poprawa następuje w całym społeczeństwie równomiernie. Takie podejście na poziomie państwowym prowadzi do tego, że wprowadzane są w życie regulacje mające ograniczyć „rozwarstwienie społeczne”. Ich efektem ubocznym jest jednak ogólne spowolnienie poprawy warunków życiowych wszystkich: zarówno najbogatszych, jak i najbiedniejszych.

Spowodowane jest to tym, że nie da się nałożyć dodatkowych obciążeń gospodarczych na najsilniejsze podmioty na rynku w taki sposób, żeby w dłuższym okresie nie odczuli tego również słabsi. Im mniej sztucznych obciążeń na rynku, tym wszyscy lepiej sobie radzą. Gdy na zawodach sprinterskich biegacze biegną pod wiatr to i amator, i profesjonalista będą mieli gorsze czasy niż przy bezwietrznej pogodzie. W sprzyjających warunkach oboje pobiegną szybciej. Podobnie w gospodarce: w sprzyjających warunkach naturalnie silniejsi ekonomicznie radzą sobie lepiej niż słabsi – stąd rozwarstwienie społeczne.

Spór sprowadza się do tego, czy lepiej, żeby wszystkim się polepszało wolniej, przy statystycznym mniejszym rozwarstwieniu, czy żeby wszystkim polepszało się szybciej przy statystycznym większym rozwarstwieniu.

Bać się, czy nie bać kapitalizmu i sztucznej inteligencji?

Wspomniani w pytaniu do profesora Hawkinga luddyści ponad 200 lat temu protestowali przeciwko automatyzacji produkcji tkanin. Po wynalezieniu krosien tkackich z obawy o stanowiska pracy podjęli się rozbójniczej działalności polegającej na niszczeniu maszyn usprawniających produkcję materiałów. Innym, podobnym przypadkiem były protesty pianistów podkładających muzykę do niemych filmów w czasie, gdy zaczęto dodawać do nich własną ścieżkę dźwiękową. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że oprotestowane zmiany usprawniające produkcję wyszły wszystkim na dobre.

Kapitaliści nie mają dylematu czy bać się kapitalizmu – inaczej nie byliby kapitalistami. Jeśli postęp technologiczny, który zawdzięczamy kapitalizmowi miałby faktycznie w jakiś sposób prowadzić do całkowicie zautomatyzowanej produkcji i redystrybucji poprzez np. dochód gwarantowany, to również socjaliści nie powinni się go obawiać – to byłoby praktycznie ziszczenie ich snów o dystrybucji „każdemu według potrzeb”.

Kwestia zasadności obaw wobec sztucznej inteligencji pozostaje otwarta. Lewicowcy, miłośnicy teorii pełnego zatrudnienia – z powodu wspomnianej wcześniej możliwości zagonienia w przyszłości ludzkości do pracy na rzecz bardziej inteligentnych maszyn – mogą spać trochę spokojniej niż reszta.

Autor: 

Mateusz Pawluk

reklama

Dodaj komentarz

Zasady komentarzy: Wyłączną odpowiedzialność za treść danego komentarza ponosi jego autor. Treść nie może naruszać obowiązującego prawa, regulaminu serwisu oraz netykiety. Naruszenie można zgłosić za pomocą linku "zgłoś".
(If you're a human, don't change the following field)
Your first name.
(If you're a human, don't change the following field)
Your first name.