Łukasz Warzecha, jako członek Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni (ROMB), wziął udział w jego sobotniej konwencji programowej. Opowiedział się za większym dostępem do broni palnej w Polsce, ale w porównaniu do Wojciecha Cejrowskiego i Grzegorza Brauna, którzy opowiedzieli się za przywróceniem przyrodzonego prawa do obrony przy użyciu broni palnej, zaapelował o bardziej restrykcyjną formę regulacji.

Jego zdaniem poziom wiedzy Polaków na temat broni jest bardzo niski i należy wziąć pod uwagę spowodowany tym powszechny w społeczeństwie, nieracjonalny lęk przed bronią oraz realia polityczne, w jakich znajduje się obecnie Polska:

Hoplofobów trzeba zrozumieć. Trzeba zrozumieć, dlaczego wykazują się nieracjonalnym strachem przed jakimkolwiek wspomnieniem o tym, że prywatne osoby mają mieć dostęp do broni. […]

Ważne jest tłumaczenie ludziom, dlaczego warto prawo wyprostować i że broń w prywatnych rękach nie jest niczym strasznym. […]

Poziom wiedzy przeciętnego Polaka na temat broni jest nawet nie kiepski – jest po prostu tragiczny. Ludzie nie wiedzą, jakie przepisy obowiązują w Polsce, jakie wymogi musi spełniać osoba, która ubiega się o pozwolenie na broń, nie wiedzą, że jest kilka rodzajów pozwoleń na broń. Nie mają zielonego pojęcia ile sztuk broni jest już obecnie w prywatnych rękach ani jakie są tego skutki. […]

Ludzie nie mają pojęcia i stąd bierze się ich strach. Oczywiście w niektórych sytuacjach ten strach jest kompletnie nieracjonalny. Samo słowo hoplofobia zawiera takie założenie – fobia to jest właśnie nieracjonalny strach. Dlatego trzeba to wszystko tłumaczyć. […]

Powszechny dostęp do broni i założenie na wzór amerykański, że ktoś może mieć odebrane prawo do broni, a nie przyznane – czyli odwrócenie naszego europejskiego myślenia – to nie jest dobra droga. Stawianie na najbardziej skrajne rozwiązania odsuwa nas od celu, bo trzeba przekonać i polityków, i ludzi, których politycy muszą słuchać, żeby zostać wybrani. […]

Założenia projektu ROMB są racjonalne. Są dostosowane do realiów europejskich. Nam się te realia mogą nie podobać – jestem pewien, że nam się nie podobają i mnie się też nie podobają – ale w nich funkcjonujemy.

Łukasz Warzecha przywołał Australię, jako przykład – jego zdaniem – skutecznej regulacji broni palnej, która jednocześnie nie utrudnia nadmiernie ani tym bardziej nie uniemożliwia obywatelom posiadania broni:

Należy tłumaczyć, wyjaśniać i analizować różne argumenty, które się pojawiają, a oparte są na schematach, które pojawiają się w mediach. Przeciętny Polak ma taki obraz kraju, gdzie broń można kupić po spełnieniu pewnych obiektywnych kryteriów, że to na pewno jest kraj, gdzie ludzie strzelają do siebie na potęgę na ulicy. Taki obraz płynie z relacji o różnych masakrach, strzelaninach itd. [...]

W Australii wprowadzono kategoryzację broni według kalibrów oraz rejestrację na zasadzie licencji. To nie jest żadna restrykcyjna kontrola – to jest wprowadzenie jakiejkolwiek kontroli. Stan obecny w Australii jest taki, że w prywatnych rękach 23 milionów obywateli jest około 5 milionów sztuk broni palnej – w przybliżeniu sztuka broni przypada na 4,5 osoby. Dla porównania w Polsce na 38 milionów obywateli przypada około 500 tysięcy sztuk prywatnej broni palnej, czyli jedna broń na 80 osób.

Łukasz Warzecha na konwencji programowej ROMB, 5.12.2015

reklama

Komentarze

Sorry, ale zmiany ktore chce wprowadzc ROMB nie uproszcza niczego w procedurach uzyskania pozwolenia na posiadanie broni palnej przez osoby prywatne. Ba! Nawet je bardziej skomplikuja. Braun ma racje. Chca zrobic drugie WORDy.

Dodaj komentarz

Zasady komentarzy: Wyłączną odpowiedzialność za treść danego komentarza ponosi jego autor. Treść nie może naruszać obowiązującego prawa, regulaminu serwisu oraz netykiety. Naruszenie można zgłosić za pomocą linku "zgłoś".
(If you're a human, don't change the following field)
Your first name.
(If you're a human, don't change the following field)
Your first name.